Wszystkiego co najmniej dobrego

Wpis będzie krótki, ale będzie, bo zauważyłam, że długo tu nie zaglądałam.

Krótki, bo jutro Sylwester, a ja nadal „w lesie”, bez prowiantu i przejrzenia ciuchów. Nie, nie robię u siebie imprezy i nie potrzebuję pięknej kiecki i odjechanych szpilek. Nawiązując do wcześniejszego zdania, impreza będzie w lesie 🙂 A właściwie na leśnej polanie, w górach.

Z prowiantu potrzebuję więc kiełbachy na ognisko, świeżego pieczywka, musztardy i ketchupu. Plus szampan i jeszcze coś tam do picia. W ramach sylwestrowych „dekoracji” zamierzam…. pomalować paznokcie 😀 No, może założę jakieś błyszczące kolczyki. Muszę za to przejrzeć ciepłe ciuchy i buty, żebym zębów nie pokruszyła stukając nimi z zimna 😉

Takiej imprezy sylwestrowej jeszcze nie miałam, więc jak kolega rzucił hasło i okazało się, że kilkanaście osób odpowiedziało na nie entuzjastycznie, też postanowiłam się przyłączyć. A co. Oby niebo było przejrzyste, gwiaździste, bo atmosfera na pewno będzie prima sort 😉

Kończąc życzę Wam wszystkiego co najmniej dobrego w Nowym Roku – tego samego czego byście sobie sami życzyli (tylko kombinujcie dobrze) 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.