Ferie

Nieubłaganie zbliżają się ferie, a ja nadal nie wiem co w tym czasie zrobić z Młodym. Śniegu nie ma i chociaż zapowiadają mróz, to jednak nic nie zwiastuje nadejścia pogody, która wygoniłaby Młodego z domu. Nawet opcja wysłania Młodego do babci nic nowego nie wniesie, bo – mimo, że babcia mieszka w górach (choć niezbyt wysokich) – to jednak tam również pogoda bardziej sprzyja siedzeniu w domu, niż „wierzeniu się” na zewnątrz. Młody tęskni za sankami i nartami, ale cóż zrobić. Nic na to nie poradzę. Niestety przegapiłam okazję do wysłania go na zimowisko i to na bardzo fajnych warunkach bo i cena była dobra i sam program: zwiedzanie Krakowa (co prawda Młody tam niedawno był, ale podobało się więc pewnie chętnie znów by się wybrał), a później do Zakopanego. Co prawda codziennie w planach jest stok, ale jeśli nawet pogoda nie dopisze, na pewno zorganizują dzieciakom jakąś fajną alternatywę. Myślę, że by mu się spodobało, tym bardziej, że w Tatrach jeszcze go nie było. Bo o ile Młody nie lubi łażenia po górach, o tyle lubi zabawy na śniegu, a że jego wielką miłością są pamiątki, więc i Zakopane by go nie zawiodło. W dodatku zimowisko tygodniowe, więc i do domu nie zdążyłby zatęsknić. A nocleg w Zakopanem mają mieć w miejscu, w którym sama kiedyś byłam 🙂 Poza tym ma być dużo zabaw, dyskotek, zwiedzania, itp. Ale co tu więcej pisać, skoro matka ma refleks śpiącego szachisty… Teraz będę kombinować, żebyśmy razem mogli gdzieś wyjechać choćby na kilka dni, żeby mi się dziecko do kompa nie przyłączyło na dwa tygodnie. Ech, te czasy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *