Młodzieżowe skróty
Zasadniczo uważam, że stosowanie skrótów jest dobre i nie wyobrażam sobie jak można przebrnąć przez studia nie stosując ich. Kiedyś uczono, że każdy sam powinien opracować sobie swój system skrótów, tak aby treść była dla niego czytelna. Ogólnie natomiast stosowano skróty zwrotów i słów długich lecz „powszechnie” używanych, takich w rodzaju: itp., itd., cdn., pt., m.in., np. …
Dziś rozpowszechnianiem skrótów zajmuje się FB i wszelkiej maści „mesendżery”. Nie są to skróty wymyślane indywidualnie, ani na potrzeby robienia szybkich notatek z obszernych treści. Wprost przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że rozmowy nastolatków prowadzone w ten sposób są bardzo ubogie w treść i „płytkie”. I że to raczej lenistwo, a nie konieczność dyktuje potrzebę wprowadzania skrótów. Bo jak inaczej uzasadnić stosowanie skrótu zwrotu „ok” jako „k”… (skracanie dwóch liter do jednej!). Inne „perełki” to:
– cb – ciebie,
– zw – zaraz wracam,
– jj – już jestem,
– cr – co robisz,
– msc – miesiąc/-e,
– cp – nie, drodzy chemicy, to nie stężenie procentowe tylko skrót od „co porabiasz” 🙂
i na koniec 2k17 oznaczające rok 2017 – doprawdy, mało kreatywnie.
A Wy co sądzicie o stosowaniu takich skrótów?
Takiego uproszczenia nawet David Mitchell nie przewidział, choć podążał w dobrym kierunku 🙂