Kolejny 22

Zbliża się kolejny 22., a ja nadal tkwię w miejscu. Coś tam niby udało się lekko ruszyć, ale to kropla w morzu zadań, które sama przed sobą postawiłam. Dzwoni mi w głowie ostatni dzwonek na ich zrealizowanie. Jeśli się nie uda, będę sobą bardzo rozczarowana. Pocieszam się tym, że często w ostatniej chwili udaje mi się zmobilizować i szybko (choć dobrze) załatwić zaległości. Oby tak było i tym razem. Gorzej, że czuję, że rozkłada mnie jakieś choróbsko. Po kilku dniach entuzjazmu, że w końcu wszystko idzie we właściwym kierunku, że zaczyna się układać, dziś czuję się jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze. Boli mnie głowa, gardło, chce mi się spać. To fatalny czas na chorobę. Naprawdę fatalny. Wiem, że nie mam na to wpływu (albo mam bardzo ograniczony), ale nie wyrażam zgody sobie na chorowanie teraz. Nie i już.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *