Powodzie
Miałam jechać w tym tygodniu w góry. Na szczęście odwołałam rezerwację. Co prawda straciłam wpłaconą zaliczkę, ale jak widzę co się dzieje, to wychodzi mi, że mogłam stracić dużo więcej. Bo nie dość, że musiałabym zapłacić za cały pobyt, to po górach byśmy sobie nie pochodzili, tylko pewnie jeszcze więcej wydałoby się na „podjadanie” i „pamiątki”, które po przyjeździe wylądowałyby w szafkach. A na południu nadal powodzie. Drugą część urlopu będę miała w sierpniu. I tak się zastanawiam czy wtedy jechać w te nasze góry, czy zaklepywać coś pewnego za granicą… Niby wolałabym tu, ale gdyby miała się powtórzyć sytuacja… Chyba na wszelki wypadek przejrzę oferty do Grecji i na Kanary.